W ostatnich dniach, obok ogólnych informacji dotyczących stosowania klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania (np. tutaj: https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1434977,stir-kas-zablokowane-rachunki-uszczuplenia.html) Ministerstwo Finansów poinformowało również o wydaniu przez Szefa KAS kolejnej opinii zabezpieczającej.

Opinia dotyczy kwestii dość oczywistej. Spółka dominująca, planująca przejęcie swoich spółek zależnych w celu uproszczenia struktury, a przez to redukcji kosztów funkcjonowania, obawiała się czy połączenie nie zostanie przez administrację skarbową uznane za motywowane wyłącznie lub głównie chęcią osiągnięcia korzyści podatkowej, a przez to czy nie straci prawa do rozliczenia wykazanych we wcześniejszych latach strat podatkowych.

Przypomnijmy – na gruncie właściwych przepisów ustawy o CIT prawo do rozliczenia straty spółki przejmującej w związku z połączeniem nie jest dyskusyjne (zakaz dotyczy jedynie rozliczania strat spółki przejmowanej). Powodem wskazanych wątpliwości były więc zapewne przepisy mające na celu eliminowanie unikania opodatkowania.

Mając na uwadze kierunek (lub jak niektórzy mówią klimat) aktualnej polityki podatkowej (uszczelnianie, zakazywanie, coraz szersze wymogi „podejrzliwości” wobec kontrahentów), można tak ostrożnościowe podejście usprawiedliwić. Publicznie dostępne dane (będące jednakże podsumowaniem, a nie pełnym opisem sprawy) nie wskazują, aby rozważane połączenie było szczególnie skomplikowane lub miało być elementem jakiegoś wyrafinowanego planowania podatkowego. Wręcz przeciwnie – wygląda to raczej na typową biznesową reorganizację nakierowaną na ograniczenie kosztów i wykorzystanie synergii, jakich wiele dzieje się na rynku na co dzień, szczególnie w obliczu wieszczonego z różnych stron kryzysu.

Fantastycznie, że Szef KAS dał się przekonać i opinia została wydana.

Znacznie ciekawszy wydaje się jednak sam fakt wystąpienia o opinię w takiej sprawie. Dla przypomnienia – procedura wydawania opinii zabezpieczającej trwa co najmniej 6 miesięcy i kosztuje 20.000 zł samej opłaty administracyjnej, a do tego należy z dużym prawdopodobieństwem doliczyć (materialne) koszty wsparcia doradcy podatkowego. Nie należy również zapominać o narażeniu się na ryzyko odmowy wydania opinii, co prawda wynikające w tej sprawie chyba jedynie z tzw. czynnika ludzkiego, ale jednak – w takim przypadku spółka dominująca byłaby w dużym kłopocie – z pewnej perspektywy nawet większym, niż gdyby bez występowania o opinię zdecydowała się na połączenie, a potem musiała wyjaśniać jego okoliczności biznesowe nawet szczególnie dociekliwym kontrolującym.

Być może kształtuje się pewien trend.

Kilka miesięcy temu wydano inną opinię zabezpieczającą – potwierdzającą, że obniżenie stawek amortyzacji podatkowej (również – wprost przewidziane w ustawie o CIT) nie stanowi unikania opodatkowania, nawet jeśli na taki krok decyduje się spółka korzystająca z pomocy publicznej (zwolnienie z CIT dla podmiotu działającego w Specjalnej Strefie Ekonomicznej), co przekłada się na przesunięcie w czasie możliwości zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów kosztów wynikających z odpisów amortyzacyjnych na okres przypadający po upływie terminu na wykorzystanie pomocy publicznej (zwolnienia z CIT) lub po jej faktycznym wykorzystaniu w ramach dostępnego limitu. To również przypadek o tyle ciekawy, że obniżenie stawek amortyzacji podatkowej nie może ze swej natury mieć innego celu niż zoptymalizowanie wyniku podatkowego, ale jednocześnie jest to instrument jasno przewidziany w przepisach i nawet w uzasadnieniu ustawy, którą go wprowadzono wprost wskazano, iż chodzi o to, aby podatnik miał możliwość dokonywania amortyzacji w taki sposób, jaki mu się najbardziej opłaca. Występowanie o opinię zabezpieczającą w takiej sprawie również mogłoby więc nieco dziwić – choć biorąc pod uwagę niektóre pomysły legislacyjne (np. klauzula antyabuzywna w ramach przepisów dotyczących wspierania nowych inwestycji) może nie aż tak bardzo.

Pytanie więc, czy (być może w związku z falą zupełnie nieuzasadnionych odmów wydania interpretacji indywidualnych) opinia zabezpieczająca nie staje się instrumentem coraz powszechniej wykorzystywanym w odniesieniu do zwykłych biznesowych działań jakkolwiek korzystnych podatkowych, a nie tylko w skomplikowanych procesach, których wyjaśniania organom podatkowym nie warto pozostawiać na czas kontroli, bo po pierwsze nie mamy wówczas możliwości zmiany decyzji biznesowych w przypadku, gdy rozliczenia były definitywnie zakwestionowane, a po drugie mamy do czynienia ze standardową kontrolą (vs. wyspecjalizowani w tematyce unikania opodatkowania eksperci KAS…), w której pozycja podatnika może być słabsza w procesie aplikacji o opinię zabezpieczającą.

Nie mam natomiast wątpliwości, że pomimo coraz wyższych wymagań stawianych przez przepisy podatkowe – nierzadko niejasne i opierające się na bardzo ocennych kryteriach, a także coraz surowszego podejścia organów w trakcie kontroli – nie warto podporządkowywać ważnych decyzji biznesowych potencjalnym ryzykom podatkowym (tego zresztą nawet sama klauzula obejścia prawa  przecież zabrania :))

Podziel Się z Innymi!